Niepełnosprawne lotnisko i facet w ciemnych okularach

wstyd widzącym, którzy widzą mniej niż niewidomi...

Od dłuższego czasu świerzbi mnie, by napisać o kolejnym z przejawów polskiej paranoi. Modlin, miasto twierdza, największa warownia współczesnej Europy – raz jeszcze okazała się być nie do zdobycia. Tym razem przez co nowocześniejsze samoloty linii – klientów modlińskiego lotniska.


Panowie (Państwo) – Zarządcy nowego podwarszawskiego lotniska – znów się Wam nie udało. Najpierw nie zadbaliście o właściwe połączenie z Warszawą. Proste jak budowa cepa połączenie od krańcowej stacji metra przy dawnej Hucie Warszawa - przez Łomianki i Czosnów (można było tą trasą puścić tramwaj bądź „naziemne metro”) umarło w politycznych przepychankach.

Zamiast tego, okrężnie, zaserwowaliście kolejowe połączenie z prawej strony Wisły, przez Legionowo. A tu politykę zastąpiły nietoperze. By im nie przeszkadzać - pociąg z aviaturystami staje na ślepym torze. A aviaturyści przepychają pieszo swoje bagaże do autobusu. Jadą nim kilkaset metrów i (wreszcie!) są na lotnisku. Tylko, że lotnisko „w klejeniu”…

Budowlańcy zwykli mówić, że roboty drogowe (lotniska do nich należą!) to najprostsze roboty. Byle wykonywać je dobrze. Dobrze!

A tu okazuje się, że (pardon, powtórzę się) proste jak budowa cepa układanie betonu – dla kogoś jest jednak za trudne. Jeśli tak – zadzwońcie do mnie. Bezprowizyjnie włodarzom lotniska Modlin polecę z tuzin firm DOBRZE układających beton. Zapraszam!

Tego betonu nie będzie układał Pan Marek, którego wielką przyjemność miałem oglądać przed chwilą w TVP3. Pan Marek nie widzi, co przypominają jedynie jego ciemne okulary. Tylko one, krawat Pana Marka zawiązany jest perfekcyjnie. Gdyby Pan Marek układał beton…
Pan Marek (pewnie) nie bierze zasiłku. Jedno, co bierze, to los. Własny los we własne ręce. Pan Marek ma firmę. Zatrudnia takich jak on niewidomych. Kiedy widzi się i słyszy historie takich jak Pan Marek – sól piecze w kącikach oczu.

Koledzy Przedsiębiorcy!
Proszę Was, rozejrzyjcie się wokół. Pana Marka nie zatrudnicie, on już ma swój pomysł na życie. Pomyślcie o innych „Panach Markach”. Mniej przedsiębiorczych ale równie (może bardziej?) pracowitych i oddanych. Często przebijających pod każdym względem nasze oferty. Nasze; tych potocznie nazywanych „normalnymi”.

A wy, byki od pasa startowego w Modlinie. I ci, co beton układali – i ci, którzy im to układanie powierzyli – weźcie się do roboty! Tym razem solidnie! Panowie Markowie, choćby nie widzieli – patrzą.
Trwa ładowanie komentarzy...