O autorze
Aby móc cokolwiek dzielić – najpierw przedmiot podziału należy wytworzyć.

Organizatorami procesów wytwórczych są przedsiębiorcy.

W PRL-u wybierając „zawód apolityczny” ukończyłem Politechnikę Warszawską i zostałem inżynierem budownictwa. Budowałem Elektrownię „Bełchatów I”, pracowałem także na budowach ówczesnej Czechosłowacji i w Afryce, w Algierii.

Gdy stało się to, o czym zawsze marzyłem, gdy odrodziła się Niepodległa Polska - w demokratycznej III RP zaangażowałem się w działalność publiczną.

Jestem członkiem założycielem Business Centre Club i jego wiceprezesem. Wiceprzewodniczącym Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP oraz członkiem Trójstronnej Komisji ds. Społeczno Gospodarczych i przewodniczącym jej Zespołu ds. rozwoju dialogu społecznego.

„Za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju gospodarki narodowej oraz społeczeństwa obywatelskiego” Prezydent RP odznaczył mnie w Belwederze Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta.

Choć nie jestem politykiem – polityka i historia była i jest moją pasją. A (jakkolwiek by to górnolotnie nie zabrzmiało) Polska jest moją największą troską. Cieszą mnie Jej sukcesy i martwią Jej porażki – niezależnie od tego, czyje są zasługi lub przewiny. Polityczne dokumenty czytam „bez tezy”: zdanie na ich temat mam dopiero po ich przeczytaniu, niezależnie od tego, kto jest ich autorem. Rozmawiam z każdym, kto szuka dialogu i porozumienia.

Prywatnie… kocham moje dzieci: Agnieszkę, Witka i Mariannę. Więcej… może później.

Niepełnosprawne lotnisko i facet w ciemnych okularach

wstyd widzącym, którzy widzą mniej niż niewidomi...

Od dłuższego czasu świerzbi mnie, by napisać o kolejnym z przejawów polskiej paranoi. Modlin, miasto twierdza, największa warownia współczesnej Europy – raz jeszcze okazała się być nie do zdobycia. Tym razem przez co nowocześniejsze samoloty linii – klientów modlińskiego lotniska.



Panowie (Państwo) – Zarządcy nowego podwarszawskiego lotniska – znów się Wam nie udało. Najpierw nie zadbaliście o właściwe połączenie z Warszawą. Proste jak budowa cepa połączenie od krańcowej stacji metra przy dawnej Hucie Warszawa - przez Łomianki i Czosnów (można było tą trasą puścić tramwaj bądź „naziemne metro”) umarło w politycznych przepychankach.

Zamiast tego, okrężnie, zaserwowaliście kolejowe połączenie z prawej strony Wisły, przez Legionowo. A tu politykę zastąpiły nietoperze. By im nie przeszkadzać - pociąg z aviaturystami staje na ślepym torze. A aviaturyści przepychają pieszo swoje bagaże do autobusu. Jadą nim kilkaset metrów i (wreszcie!) są na lotnisku. Tylko, że lotnisko „w klejeniu”…

Budowlańcy zwykli mówić, że roboty drogowe (lotniska do nich należą!) to najprostsze roboty. Byle wykonywać je dobrze. Dobrze!

A tu okazuje się, że (pardon, powtórzę się) proste jak budowa cepa układanie betonu – dla kogoś jest jednak za trudne. Jeśli tak – zadzwońcie do mnie. Bezprowizyjnie włodarzom lotniska Modlin polecę z tuzin firm DOBRZE układających beton. Zapraszam!

Tego betonu nie będzie układał Pan Marek, którego wielką przyjemność miałem oglądać przed chwilą w TVP3. Pan Marek nie widzi, co przypominają jedynie jego ciemne okulary. Tylko one, krawat Pana Marka zawiązany jest perfekcyjnie. Gdyby Pan Marek układał beton…
Pan Marek (pewnie) nie bierze zasiłku. Jedno, co bierze, to los. Własny los we własne ręce. Pan Marek ma firmę. Zatrudnia takich jak on niewidomych. Kiedy widzi się i słyszy historie takich jak Pan Marek – sól piecze w kącikach oczu.

Koledzy Przedsiębiorcy!
Proszę Was, rozejrzyjcie się wokół. Pana Marka nie zatrudnicie, on już ma swój pomysł na życie. Pomyślcie o innych „Panach Markach”. Mniej przedsiębiorczych ale równie (może bardziej?) pracowitych i oddanych. Często przebijających pod każdym względem nasze oferty. Nasze; tych potocznie nazywanych „normalnymi”.

A wy, byki od pasa startowego w Modlinie. I ci, co beton układali – i ci, którzy im to układanie powierzyli – weźcie się do roboty! Tym razem solidnie! Panowie Markowie, choćby nie widzieli – patrzą.
Trwa ładowanie komentarzy...